Dzisiaj wróciliśmy z krótkich, zasłużonych wakacji, a ponieważ do nasz pierwszy wspólny wyjazd do hotelu we trójkę, to chciałabym podzielić się z Wami moimi wrażeniami.

O długim leniuchowaniu w łóżku oczywiście można zapomnieć. Punkt 7.00 i czas na pobudkę, chociaż ostatniego dnia zastosowaliśmy fortel z całkowitym zaciemnieniem pokoju i udało nam się pospać do 8! Ranne wstawanie ma też swoje plusy w hotelu – byliśmy jednymi z pierwszych na śniadaniu więc mieliśmy pełen wybór ze szwedzkiego stołu i nie musieliśmy ustawiać się w kolejce po jedzenie.

Każdego dnia chodziliśmy z córką na basen. W hotelu którym byliśmy były aż trzy brodziki dla dzieci więc miałam spore urozmaicenie. Dużym plusem „pływania” w brodziku jest ciepluteńka woda . Dużym minusem była towarzysząca mi nieustannie myśl : „czy pieluchy do pływania wchłaniają mocz ? “.

Wiele godzin spędzaliśmy w pokoju zabaw gdzie mogliśmy poczuć się jak dzieci. Ja mogę się pochwalić, że ułożyłam przepiękny domek z klocków który wzbudzał zachwyt nie jednego pięciolatka. Układaliśmy puzzle, rysowaliśmy, bawiliśmy się maskotkami, czytaliśmy bajki a nawet słuchaliśmy bajek czytanych przez animatorkę.

Nawiązaliśmy też znajomości z innymi rodzicami np. przy akcji poszukiwania mamy pewnej małej damy której nagle zachciało się kupę (dosłownie 1 min po tym jak zostawiła ją na sali zabaw), a tylko jej mama miała właściwe kwalifikacje do wytarcia jej pupy.

Nie wspominałam jeszcze o naszym pokoju, który był bardzo przytulny, miał genialny widok z ona i gigantyczne (koło 1.8 m szerokości) a na dodatek dość wygodne łóżko. Naprawdę super nam się w trójkę na nim spało. Najlepsze jednak w spaniu w hotelu jest to że codziennie ktoś przyjdzie i Ci ogarnie pokój. Były okruszki z chrupek wychodzisz na śniadanie, wracasz i nie ma. Fantastyczne uczucie, warte każdych pieniędzy.

Na obiad wybierasz sobie co chcesz, a codziennie masz coś innego. Najlepsze jednak jest to, że ktoś inny niż ty po obiedzie sprząta ten cały bałagan, który wygenerowało dziecko, a kelner do tego dziękuję Ci za przybycie i zaprasza ponownie.

Wieczorami oglądaliśmy filmy ale tylko te których fabułe znaliśmy na tyle dobrze by oglądać je bez dźwięku.

Podróż też nam miło przebiegała trochę umilała nam ją świnka pepa, trochę śpiewaliśmy, a trochę modliliśmy się żeby już dojechać.

A jak jest u Was na wakacjach?

Share: