Niedawno na jednej z grup dla mam przeczytałam takie zdanie i zainspirowało mnie ono do napisania tego postu.
Większość rodziców ukrywa to w tajemnicy, że śpią z dzieckiem jest to ich mroczny sekret zamknięty na cztery spusty w ich sypialni. A ja pytam dlaczego ? Być może jest to jeden z trendów, który płynie do nas z Ameryki. Za oceanem powszechnie uważa się, że od narodzin powinno spać w swoim łóżeczku. Takie podejście jest sprzeczne z naturą, która zaplanowała, że wszystkie młode ssaki spią blisko mamy.

Współspanie z niemowlęciem ma wiele zalet także dla rodzica. Nie trzeba się podnosić by sprawdzić czy z dzieckiem nie dzieje się coś złego, a jeśli karmimy piersiąto możemy zaspokoić głód małego „ssaka” praktycznie się nie budząc. Niemowlę jest też spokojniejsze bo czuje zapach mamy jej oddech i ciepło. Są też badania naukowe, które wskazują ze spanie z maleństwem zmniejsza ryzyko śmierci łóżeczkowej.
Ponadto bliskość z matką w nocy wspiera synchronizację wzorca snu, reguluje tempo metabolizmu, tętno, temperaturę, oddech oraz wzorce przebudzania. Ponad to zwiększa się też liczba przeciwciał które odpowiadających za zwalczanie chorób. Jest to cud natury, że dziecko i mama wzajemnie się synchronizują i uzupełniają np. wspomniana wysokość temperatury ciała, jeśli dziecko jest zbyt zimne temperatura ciała matki się podniesie i na odwrót, a sama jej obecność reguluje rytm bicia serca i tempo oddechu.

Dla maluchów bliskość rodzica również ma znaczenie. Niemowlę czując się bezpiecznie uczy się, że sen jest czymś przyjemnym. Nie jest trudno sobie wyobrazić, że dla malca obudzenie się w nocy w ciemnym pokoju bez rodziców może być przerażające.

Nie wiem czy wiecie, ale dzielenie łóżka z dzieckiem jest czasami zalecane dla dzieci słabo rozwijających się. Siła dotyku i bliskości jest coraz bardziej doceniana w medycynie. Przykładem może być kangurownie czy też przytulanie wcześniaków. Nie jest to nic niezwykłego, zwyczajny dotyk i przytulenie które daje dziecku poczucie bezpieczeństwa i bliskości. Spanie z dzieckiem to też forma bliskości i czułości wiec nie bójmy się jej.

Moim zdaniem samo rozpatrywanie wspólnego spania z maluchem w kategoriach porażki jest sporym nieporozumieniem. Jeśli śpicie razem i czerpiecie z tego przyjemność i radość to co w tym złego ? MOJE DZIECKO ŚPI ZE MNĄ, a ja jestem najszczęśliwsza na świecie, że w nocy mogę się przytulić do swojego malucha. Czuje jego zapach i słyszę oddech.

Jak było u nas…
Kruszynka po wyjściu ze szpitala spała w swoim łóżeczku obok naszego łóżka. Bałam się wspólnego spania. Niepokojąc się o bezpieczeństwo malca położyliśmy pod materacem jej łóżeczka sensory oddechu chociaż nie było do tego wskazań. Ot tak „dmuchając na zimne” . W dzień spałyśmy koło siebie ale na noc obligatoryjnie była w łóżeczku. Gdy skończyła 3 miesiące z łóżeczka zrobiliśmy dostawkę i sensory znalazły nowy dom. Po paru tygodniach Kruszyna coraz częściej była w naszym łóżku, aż w końcu tutaj została. Zamontowana została boczna ścianka łóżka oraz otaczana była poduchą ciążową (tzw. rogalem). Gdy zaczęła raczkować chodziła po całym łóżku. W obawie o jej bezpieczeństwo kładliśmy ją spać do łóżeczka turystycznego. Spała tam do czasu aż sami kładliśmy się spać. Karmienie gdy była ze mną w łóżku było czymś fantastycznym. Aż jestem pełna dla siebie podziwu, że tyle czasu wytrzymałam odkładając ją do jej łóżeczka. Niedługo Kruszyna skończy 14m i nadal śpi z nami.

A co wy sądzicie o współspaniu z dzieckiem ?

fot. JerryLai0208 is licensed under CC BY-NC-SA 

Share: