Pragnę przedstawić Wam książki które prawdopodobnie już znacie, a być może znacie je lepiej od samej autorki tych bestsellerów 😉

Książka „Pucio uczy się umówić” do nas trafiła, gdy Kruszyna miała 3m. i o dziwo już wtedy bardzo ją ona interesowała. Książeczka była na tyle fascynująca, że wkładałam swoje maleństwo do bujaka, książkę ustawiałam na głośniku na poziomie jej oczu i tym sposobem zyskiwałam chwile dla siebie. Jedynie co 1-1,5 minuty mój relaks przerywały ciche jęki, oznaczające, że pora już przekręcić stronę.Książkę tę czytamy do dzisiaj i jest ciągle jednym z naszych top ulubieńców. Tekstu w książce jest niewiele, a sama autorka pisze we wstępie, że możemy go pomijać dając się ponieść rozmowie. Książka ta dedykowana jest najmłodszym oraz dzieciom z opóźnionym rozwojem mowy.
Przy ilustracjach mamy też wypisane wyrażenia dźwiękonaśladowcze i samogłoski co ułatwia dorosłym czytanie książeczki i wspomaga rozwój mowy u malucha.

Od kilku miesięcy jest też z nami druga część przygód wesołej rodzinki „Pucio mówi pierwsze słowa”
Celem tej książeczki jest pomoc w nauce pierwszych typowych dla rozwoju mowy słów.
Dla starszych dzieci będzie idealną pozycją do nauki czytania. Między pierwszą a drugą częścią jest duża różnica w stopniu trudności. Moim zdaniem dobrym momentem na wprowadzenie książki jest 1rż+

Ilustracje w obu książkach są bardzo czytelne w stonowanej kolorystyce. Książki są całokartonowe co jest szczególnym atutem dla tych mniej delikatnych maluchów ;). Dla mnie dużym plusem tych książek jest pokazanie pięknego prostego życia. Nie ma tutaj magii, a zwierzętom nie są nadane cechy ludzkie. Uważam, że dla takich maluchów w książkach powinien być ukazany realizm, ponieważ nasz świat jest w sam w sobie magiczny, a takie małe dzieci nie są stanie zrozumieć czym jest fikcja.

Podsumowując jeśli nie znacie Pucia i jego rodziny to koniecznie powinniście ich zaprosić do swojego domu. Jeśli zaś znacie te książki dajcie znać czy i Wasze dzieci uwielbiają Pucia

Share: